karuzela

piątek, 20 maja 2016

"O raju! Jestem w raju!", czyli z wizytą w Jaskini Raj


Jaskinia Raj jest jedną z najbardziej znanych atrakcji turystycznych województwa świętokrzyskiego. Nie mam zamiaru zanudzać Cię opisami geologicznych form krasowych, jakie mamy okazję podziwiać w jaskini: stalagmity, stalaktyty itd., itp... Oczywiście są one przepiękne i baaardzo stare, ale któż do licha, poza studentami geologii, chciałby o tym czytać?! W zamian za to, postaram się zachęcić Cię do przyjazdu, zawierając w poście kilka przydatnych informacji oraz zasłyszanych ciekawostek.

Jaskinia Raj cennik

Jaskinia Raj znajduje się przy trasie prowadzącej z Kielc do Krakowa. Przez wielu ekspertów uznawana jest za najpiękniejszą z jaskiń krasowych naszego kraju. Bogactwo form naciekowych oraz uroda jaskini przyciągają każdego roku rzesze turystów. Warto wiedzieć, że powstała ponad 350 milionów lat temu! Ja odwiedziłam ją przy okazji pobytu na zamku w Chęcinach.

Jaskinia Raj - fakty i mity

Zwiedzanie rozpoczyna się w sali muzealnej wprowadzającej w tematykę okresu. Do największych atrakcji należą tutaj między innymi odtworzone obozowisko z oryginalnej wielkości postaciami neandertalskiej rodziny, jak również autentyczne szczątki prehistorycznych zwierząt, w tym mamuta oraz niedźwiedzia jaskiniowego.

Czy wiesz, że jaskinia Raj jest najdalej na północ wysuniętym obszarem, na którym odnaleziono ślady bytowania neandertalczyka?

Następnie, przez sztolnię chroniącą mikroklimat tego miejsca, przechodzimy do właściwej części jaskini. Ta podzielona jest na kilka komór połączonych ze sobą chodnikiem. Każda z grot zawiera przepiękne krasowe nacieki  oraz różnorodne formy geologiczne liczące setki milionów lat. Kształty jakie przybierają robią ogromne wrażenie. Cała wycieczka odbywa się w obecności przewodnika, który opowiada wiele ciekawych historii związanych z jaskinią. Między innymi dowiadujemy się, że prędkość przyrastania stalaktytu wynosi 1 mm na rok! Stalagmity rosną jeszcze wolniej! Co więcej, w jaskini znajdują się pozostałości rafy koralowej, która świadczy o obecności na tych terenach ciepłego morza.

Jedną z ciekawostek dotyczących nazwy jaskini jest historia uczniów Technikum Geologicznego z Krakowa, którzy przypadkiem natrafili na wejście do jaskini. Schodząc w dół i klucząc podziemnymi korytarzami zdumieni swoim odkryciem krzyknęli "O raju!" - stąd nazwa Jaskinia "Raj". Miało to miejsce w 1964 roku. Strach pomyśleć jaką nazwę nosiłaby jaskinia, gdyby odkrycia dokonali współcześni nastolatkowie ;)
Bardziej przyziemna część tej historii mówi, że nazwa została nadana dla kontrastu z sąsiadującą jaskinią "Piekło". Mnie zdecydowanie bardziej przypadła do gustu wersja numer 1.

Niestety w jaskini, ale również w sali  muzealnej poprzedzającej wejście do grot, nie można robić zdjęć. Ma to związek z emisją ciepła wytwarzanego przy korzystaniu z lampy błyskowej, w wyniku której na geologicznych formach tworzą się grzyby i pleśnie. Podobno jeszcze do niedawna zezwalano na fotografowanie bez użyciu flesza. Jednak część turystów nie przestrzegała zasad, co spowodowało rozregulowanie wewnętrznego mikroklimatu jaskini i jej zamknięcie na kilka miesięcy, aż do unormowania sytuacji. Władze jaskini bardzo dbają, aby zachowała swój charakter w jak najbardziej naturalnym stopniu i wprowadzają szereg ograniczeń mających zredukować ingerencję człowieka w naturę. Na terenie jaskini porozmieszczane są czujniki regularnie mierzące temperaturę, wilgotność powietrza oraz poziom dwutlenku węgla. W momencie przekroczenia dozwolonych wartości jaskinia jest zamykana. Dlatego też grupy zwiedzających mogą liczyć maksimum 15 osób.

Jaskinia posiada również swoich stałych mieszkańców. Otóż w trakcie wycieczki nad naszymi głowami co chwila przelatują nietoperze. Pracownicy jaskini wciąż usiłują odnaleźć otwory, którymi wlatują te małe stworzenia. Kolejnym, dla mnie mniej przyjaznym lokatorem, jest pająk jaskiniowy. Naukowcy twierdzą, że prawdopodobnie jego gatunek przetrwał  od czasów epoki lodowcowej. Obecnie jest na wymarciu.

Jaskinia Raj jest jedną z atrakcji pieszego czerwonego szlaku turystycznego, którego początek znajduje się na kieleckiej Karczówce, a koniec na zamku w Chęcinach (łączna długość trasy to 18 km). Ciekawostką jest, że marmur wydobywany ze znajdującego się na terenie rezerwatu wzniesienia o nazwie Czerwona Góra został wykorzystany do budowy kolumny Zygmunta w Warszawie.

Informacje praktyczne:

- wstęp: bilet kosztuje 18 zł (w pakiecie z Centrum Neandertalczyka 29 zł). Wymagana wcześniejsza rezerwacja lub "doklejamy" się do innej grupy,
- WAŻNE! Temperatura wewnątrz jaskini wynosi tylko 9 stopni, jednak z uwagi na bardzo dużą wilgotność odczuwalna temperatura jest o wiele niższa. Wskazany odpowiedni ubiór,
- czas zwiedzania: około 45 minut,
-  zakaz fotografowania na całej trasie wycieczki,
- zwiedzanie tylko z przewodnikiem,
- na terenie rezerwatu znajduje się płatny parking (5 zł od samochodu), jednak parkując trochę wcześniej na drodze dojazdowej można kilka złotych zaoszczędzić,
- w grudniu i styczniu jaskinia jest zamknięta w celu odbudowania flory bakteryjnej,
- oficjalna strona www.jaskiniaraj.pl.

Świetnym uzupełnieniem wiedzy na temat tego jak wyglądało życie setki milionów lat temu może być znajdujące się niedaleko (tuż przy parkingu) Centrum Neandertalczyka. To wyjątkowe, pierwsze takie miejsce w Polsce, w którym spotykają się losy pradawnego człowieka z najnowszymi odkryciami współczesnej nauki. Dowiesz się między innymi wielu ciekawostek o losach naszego przodka oraz popatrzysz na naturalnej wielkości replikę mamuta. O ile jaskinia Raj może być miejscem nie do końca interesującym dla małych podróżników, tak Centrum zapewni maluchom wiele atrakcji.

Jaskinia Raj bez wątpienia jest miejscem wartym odwiedzenia. Bogactwo szaty naciekowej oraz fakt, że tworzyła się ona setki milionów lat  przyciąga tu każdego roku tysiące turystów. I co najważniejsze nadaje się do zwiedzania również w niepogodę :)


Czytaj więcej >

piątek, 13 maja 2016

Zamek w Chęcinach i jego nowe oblicze


Zamek w Chęcinach to chyba jeden z najczęściej odwiedzanych zabytków w Polsce, jak również obowiązkowy punkt szkolnych wycieczek. Potężne baszty górujące nad drogą do Krakowa stanowią nieodłączny element świętokrzyskiego krajobrazu. Podejrzewam, że większość z Was wizytę na zamku ma już za sobą. Byłam tam i ja - jakieś 15 lat temu. W tym roku postanowiłam odświeżyć wspomnienia i wybrać się do Chęcin ponownie. 

Chęciny cennik

Trochę książkowej wiedzy

Chęciny to mała miejscowość w województwie świętokrzyskim położona 15 minut drogi od Kielc. Nie umniejszając randze miasta, ale zapewne nie okryłoby się ono taką sławą, gdyby nie górujący dumnie nad miasteczkiem królewski zamek z przełomu XIII i XIV wieku. Historycy nie są pewni kto stoi za budową warowni, ale wiadomym jest, że była siedzibą między innymi dla Władysława Łokietka, Kazimierza Wielkiego oraz żon i sióstr późniejszych królów Polski. Na uznanie zasługuje fakt, że to właśnie pan Kazimierz przyczynił się do znacznej rozbudowy samego zamku, czyniąc z niego jedną z najpotężniejszych polskich fortec, niezdobytą przez 250 lat. W XVI w. zamek zaczął podupadać, aby następnie w roku 1707 zostać całkowicie zniszczonym w trakcie "potopu szwedzkiego".

Przez wiele lat zamek stał opustoszały i popadał w co raz to większą ruinę. Przyczyniły się do tego również działania miejscowej ludności, która rozkradała zamkowy budulec. Pod koniec XIX w. rozpoczęto pierwsze prace konserwacyjne. Po II wojnie światowej odrestaurowano wieże i urządzono punkty widokowe. W 2013 roku kosztem ponad 8 mln zł przeprowadzono, trwającą ponad dwa lata, finalną rewitalizację warowni, której efekty możemy aktualnie podziwiać.
Zamek w Chęcinach

Zwiedzamy zamek w Chęcinach

Zamek w swojej aktualnej odsłonie jest atrakcją bardzo miłą dla oka. Miałam okazję zwiedzać go w pewien słoneczny, kwietniowy dzień i niespodzianki, jakie mi zaserwował były naprawdę godne uwagi. Dniem, który wybrałam na wycieczkę do Chęcin był piątek, co biorąc pod uwagę tłumy, jakie przybywają w te strony w weekendy, było świetną decyzją. Oprócz dwóch innych par, byliśmy jedynymi turystami na zamku :) 

Droga na zamek również poddana została liftingowi. Co prawda nie pamiętam, jak wyglądała w latach 90., ale obecnie pospacerujesz asfaltową ścieżką pośród drzew i wyrzeźbionych w drewnie postaci historycznych. Prawdziwy królewski szlak! Po kilku minutach wędrówki docieram przed wejście. Na widok elektronicznych bramek uśmiecham się sama do siebie i przez moment czuję się jak w warszawskim metrze. XXI wiek pełną gębą :) Uiszczam opłatę i wchodzę do środka.

droga do Chęcin

  
Pierwsze kroki kieruję od razu na wieżę widokową. Korzystając z braku turystycznego oblężenia, rozkoszuję się pięknymi widokami, słoneczkiem oraz piskiem latających nad naszymi głowami ptaków. Według legendy wieczorową porą na wzgórzach pojawia się rycerz cwałujący na czarnym koniu. Na szczęście, zamek odwiedzam za dnia, więc żaden rycerz-duch nie zakłóca mi spokoju. Podobno przy dobrej przejrzystości powietrza widać stamtąd wierzchołki Tatr. Cykam kilka fotek okolicy i schodzę do odwzorowanej średniowiecznej wioski. Tam czeka kilka atrakcji w postaci sesji zdjęciowej w prawdziwych rycerskich hełmach (można je nawet zakupić), strzelania z łuku do tarcz, zakuwania w dyby oraz studni życzeń.




Pędzę na drugą wieżę, po kolejnych wąskich, kręconych schodach przy okazji podziwiając galerię zdjęć. Po drodze ekipa budowlana przypomina, abyśmy koniecznie odwiedzili pana mieszkającego w piwnicy. Za ich radą schodzimy na poziom -1 i przybijamy piątkę najstarszemu mieszkańcowi Chęcin :) Jeszcze tylko ostatnie spojrzenie na zamek z drugiej wieży, kilka kolejnych fotek i możemy opuścić fortecę.


Informacje praktyczne:

- wstęp: 12 zł bilet normalny, 9 zł bilet ulgowy, 35 zł bilet rodzinny (poza sezonem trochę taniej),
- duży, bezpłatny parking dla samochodów i autokarów,
- u podnóża zamku znajdują się stoiska z pamiątkami, restauracja, toalety
  


Warto wiedzieć, że zamek oprócz samego zwiedzania ruin oferuje również wiele innych atrakcji. Odbywają się tutaj imprezy okolicznościowe, nocne pokazy przy ognisku, konkursy, zabawy, jak również pracownicy zorganizują... oświadczyny :) Aby być na bieżąco polecam oficjalną stronę zamku.

Podsumowując, zamek w Chęcinach to naprawdę świetne miejsce na spędzenie wolnego czasu. Przewidziane atrakcje zapewnią rozrywkę zarówno dużym jak i małym podróżnikom. Koniecznie odwiedź to miejsce, przy okazji pobytu w górach świętokrzyskich.
Czytaj więcej >

poniedziałek, 2 maja 2016

Przewodnik po najciekawszych knajpach we Lwowie


Z czym kojarzy mi się Lwów? Jeszcze do niedawna jedynie z Cmentarzem Orląt Lwowskich. Po weekendzie spędzonym w tym mieście wiem, że ma o wiele więcej do zaoferowania. Przede wszystkim niezwykle klimatyczne i bardzo oryginalne knajpy. To właśnie one nadają temu miastu europejskiego smaczku i zachęcają do ponownego odwiedzenia Ukrainy.

Lwów atrakcje

Po przejściu wielu kilometrów uroczymi uliczkami Lwowa, zwiedzeniu Starego Miasta oraz Cmentarza Łyczakowskiego, przejechaniu się zabytkowymi tramwajami i kultowymi marszrutkami przyszła pora na odrobinę oddechu. A gdzie najlepiej odpocząć, nabrać sił na kolejne godziny zwiedzania i w spokoju poobserwować codzienne życie lwowian? Oczywiście w jakiejś klimatycznej knajpce.

Osobiście nie jestem zwolenniczką godzin spędzonych w restauracjach, wolę raczej domowe pielesze i swojskie jadło, ale lwowskie lokale mocno wryły mi się w pamięć. Przede wszystkim, ze względu na swoją oryginalność i bardzo zachodni styl. Albowiem, mają nie tylko za zadanie zaspokajać kulinarne zachcianki, ale każda z nich stanowi swego rodzaju atrakcję turystyczną. Plusem jest również fakt, że doskonale dogadamy się tam po polsku, a nawet otrzymamy polskie menu. Poniżej moje TOP 10 lwowskich restauracji.

1. Kumpel

Typowa sieć lwowskich piwiarni z pyszną ukraińską kuchnią, czynna całodobowo. Trunek wytwarzany jest na miejscu, w wielkich miedzianych kadziach. Więksi niż ja smakosze twierdzą, że to najlepsze piwo na Ukrainie. Ciekawostką i nie lada atrakcją jest tu popiersie nagiej kobiety, wyposażone w dotykowe czujniki, które przy odpowiednim "dopieszczeniu" obdarzy nas bezpłatnym kuflem bursztynowego trunku. Oprócz piwa, specjalnością zakładu jest metrowa kiełbasa, która zaspokoi nawet największego głodomora. Miejsce idealne na wieczorny wypad w większym gronie - jest swojsko, smacznie i gra dobra muzyka. Na uznanie zasługuje fakt, że 1 hrywna z każdego rachunku przeznaczana jest na finansowanie wojny z Rosją.
Adres: Vynnychenka 6

2. Kopalnia kawy

To największa kawiarnia we Lwowie. Stanowi połączenie knajpki, sklepu i atrakcji turystycznej. Już na samym wejściu odurza nas obłędny zapach świeżo mielonej kawy. Zauroczeni aromatem siadamy i składamy zamówienie. A wybór jest ogromny: kawa poranna, obiadowa, wieczorna, smakowa, z pianką, bez pianki, z alkoholem... Mój wybór pada na pistacjową - niebo w gębie!
Jednak największą atrakcją są podziemia stylizowane na prawdziwą kopalnię! Wchodząc na poziom -1 dostajemy kask i ruszamy eksplorować kręte i ciemne korytarze. Co prawda, nie wiem jaki był zamysł autora, bo od kiedy kawę się wydobywa (!), ale trzeba przyznać, że pomysł się sprawdził i obecnie kawiarnia jest zawsze pełna turystów.
Adres: Rynek 10 

knajpy we Lwowie

3. Kryjówka

Chyba najpopularniejsza knajpa Lwowa. Jeśli wierzyć zapewnieniom właścicieli, to najczęściej odwiedzana restauracja w Europie, goszcząca każdego roku ponad milion turystów. Restauracja stylizowana na kryjówkę Ukraińskiej Powstańczej Armii. Warto wszelkie uprzedzenia historyczne włożyć w kieszeń i zajrzeć w to miejsce. Znajduje się w piwnicach kamienicy, na wprost wejścia do Ratusza. Ukryte i strzeżone przez uzbrojonego partyzanta drzwi, staną otworem jedynie po wymówieniu tajemniczego hasła: "Slava Ukrayini". W środku panuje surowy wystrój, jedzenie podawane jest w metalowych miskach, a na ścianach wiszą nacjonalistyczne symbole, banderowskie hasła i wiele rodzajów broni, z której można postrzelać za dodatkową opłatą. Podobno produkują tam własną wódkę, którą można kupić również na wynos. W sezonie przed wejściem ustawia się spora kolejka turystów.
Adres: Rynek 14

4. Lampa gazowa

Knajpa dla uczczenia Ignacego Łukasiewicza, polskiego wynalazcy lampy naftowej. Stylizowana na szyb naftowy rozciąga się przez wszystkie pietra kamienicy. Do wejścia zaprasza nas uroczy starszy pan - przewodnik w surducie i kapeluszu. Oprócz pysznej galicyjskiej kuchni oraz firmowych napitków restauracja może się poszczycić jedną z największych kolekcji lamp naftowych w Europie, w tym wierną kopią pierwszej z nich. Atmosferę dodatkowo podgrzewa muzyka rockowa z odgłosami wybuchów i zapachem nafty w tle. Nietypową atrakcją są kręte, wąskie schody z zamontowano sygnalizacją świetlną, która znacznie ułatwia pracę kelnerom. Polecam wieczorem wejść na ostatnie piętro skąd rozciąga się widok na piękną panoramę miasta.
Adres: Ormiańska 20

gdzie zjeść we Lwowie?

5. Pyzata Chata

To największa sieć gastronomicznych lokali na Ukrainie. Stylem serwowania dań przypomina nasze polskie bary mleczne, jednak w porównaniu z nimi lokale mają o wiele wyższy standard. Duży wybór dań klasycznej ukraińskiej kuchni. W ciągu dnia mocno oblegany przez klientów, czasem naprawdę trudno o miejsce, co powinno być najlepszą reklamą. To właśnie tam zjadłam pyszną zupę solankę. I do każdego dania obowiązkowo weźcie kwas chlebowy! Jest pyszny! Darmowe wi-fi najlepiej działa na dolnej kondygnacji :) Polecam! Smacznie i tanio!
Adres: Strzelców Siczowych 12 oraz Szewczenki 10

6. Dom Legend

Restauracja i interaktywne muzeum w jednym. Miejsce rozpoznasz po charakterystycznej elewacji ze smokiem. Restauracja stoi na straży najsłynniejszych lwowskich legend np.: o czasie, o lwach, o pogodzie, o rzece Pełtwi. Każde z pięter opowiada osobną historię. Zwieńczeniem wycieczki jest wejście na dach kamienicy, skąd rozciąga się widok na panoramę miasta oraz stoi...zaparkowany trabant. Warto tu zajrzeć na prawdziwie domowe jedzenie z pieca serwowane w tak niebanalnej, bajkowej atmosferze.
Adres: Starojewrejska 48

7. Masoch Cafe

Coś dla fanów mocnych, sado-masochistycznych i z lekka perwersyjnych wrażeń. Knajpa poświęcona erotycznej twórczości pisarza Leopolda Rittera von Sacher-Masocha. Zaglądając przez wejście w kształcie dziurki od klucza w środku zauważysz kajdanki, pejcze, dyby i inne tego typu atrakcje. Gastronomiczną specjalnością są dania z afrodyzjakami oraz podgrzewające atmosferę koktajle. Na specjalne życzenie możesz otrzymać od uroczej kelnerki kilka batów ;)
Adres: Serbska 7

Masoch Cafe we Lwowie

8. Lwowska pracownia czekolady

Punkt obowiązkowy dla każdego czekoladożercy! Miejsce, gdzie możesz napić się prawdziwej gorącej czekolady. A jeśli jeszcze za mało Ci słodyczy, znajdujący się tu również sklepik oferuje własnoręcznie wyrabiane czekoladki. Pralinki wykonane z oryginalnej belgijskiej czekolady są najwyższej jakości i stanowią idealny prezent-pamiątkę ze Lwowa. Koniecznie zajrzyj tu po obiedzie, a możesz być pewien, że od zapachu i widoku łakoci aż zakręci Ci się w głowie. Warto wiedzieć, że filia restauracji została już otwarta w Krakowie.
Adres: Serbska 3

9. Najdroższa galicyjska restauracja zwana również Lożą masońską

Jak sama nazwa wskazuje jest to, podobno, najdroższa knajpa w Galicji. Zanim tam zajrzysz obowiązkowo wyrób sobie kartę "Lviv it" (można o nią poprosić w pobliskich knajpach należących do tego samego właściciela np. w Kopalni kawy lub Kryjówce). Karta daje 90% zniżki na serwowane w restauracji dania. Generalnie miejsce słynie z niezwykłego przepychu, bogactwa i bardzo oryginalnego wystroju. Jest to też jedyna restauracja, w której jedną z podstawowych atrakcji jest...toaleta. Wejście do restauracji, jak na prawdziwą lożę masońską przystało, trudno zlokalizować, jednak gdy drzwi otworzy Ci pan w szlafroku będziesz wiedział, że dobrze trafiłeś.
Adres: Rynek 14 (nad Kryjówką)

10. Pod Złotą Różą

Galicyjska żydowska restauracja stylizowana na stare, przytulne, żydowskie mieszkanie. Klimat miejsca gwarantują znajdujące się na stołach ręcznie zdobione obrusy, stojące w kącie instrumenty muzyczne, świece, malowane obrazy, a każdemu z gości przed posiłkiem kelnerka obmywa ręce. Menu nie posiada cennika, a wartość dań podlega negocjacji - podobno można sobie wytargować 50% upustu. Dodatkową atrakcją jest przymierzalnia żydowskich pejsów oraz kapeluszy. Restauracja mieści się w starej dzielnicy żydowskiej obok ruin synagogi.
Adres: ul. Starojewrejska 37

Mam nadzieję, że choć trochę ułatwiłam podjęcie decyzji, gdzie zjeść we Lwowie. Osobiście żałuję, że nie starczyło mi czasu, aby odwiedzić je wszystkie.
Czytaj więcej >

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia