karuzela

sobota, 26 listopada 2016

Park archeologiczny Butrint - krótka historia starożytnego miasta


Słyszałeś kiedyś o Pompejach? Na pewno znasz historię miasta zniszczonego przez erupcję wulkanu. A czy wiesz, że Albania również posiada miasto zwane "Bałkańskimi Pompejami"? Miasto, którego fragmenty budowli zachowały się przez okres 2000 lat. W dzisiejszym poście zwiedzisz ze mną Butrint.

park archeologiczny Butrint

Entuzjastką wykopalisk nie jestem i bieganie z pędzelkiem przy ziemi nie sprawia mi przyjemności, jednak będąc na wakacjach w Albanii nie mogłam odmówić sobie przyjemności odwiedzenia miejsca zwanego  "Bałkańskimi Pompejami". Do odwiedzin zachęcił mnie również fakt wpisania go na listę światowego dziedzictwa UNESCO. A ponieważ Albania posiada takich obiektów tylko 3, myślę sobie "Tam musi być fajnie"!!!

Z książkowego przewodnika turystycznego dowiedziałam się, że Butrint w starożytności był całkiem sporym miastem portowym, założonym według mitu przez uciekinierów z Troi. Historycy jednak twierdzą, na przekór mitologii, że znaki pierwszego osadnictwa pochodzą z około VIII w p.n.e. Początkowo Butrint był ośrodkiem kultu Asklepiosa, boga sztuki lekarskiej. Do wybudowanej na jego cześć świątyni, w poszukiwaniu pomocy i uzdrowienia, licznie pielgrzymowali okoliczni chorzy. Przez lata znaczenie miasta sukcesywnie rosło, aż w końcu stało się ważnym punktem gospodarczym i ośrodkiem handlowym. Z uwagi na dogodne położenie, miasto przechodziło z rąk do rąk. Władali nim Grecy, Rzymianie, a później Bizantyjczycy, Wenecjanie oraz Osmanie. Sukcesywnie niszczone i plądrowane, powoli wyludniało się, aż finalnie, wraz ze schyłkiem średniowiecza, całkowicie podupadło.


Obecnie Butrint jest jednym z ciekawszych stanowisk archeologicznych w rejonie basenu Morza Śródziemnego. Możesz podziwiać bardzo dobrze zachowane ruiny starożytnego miasta, odbywając historyczny spacer wśród pochodzących z różnych epok konstrukcji architektonicznych. W celu ochrony naturalnego piękna tego miejsca, park archeologiczny Butrint został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a na okolicznych terenach utworzono park narodowy.

Przed wejściem na teren wykopalisk zaskakuje mnie duży, betonowy parking dla samochodów i autokarów. Miejsca jest sporo, więc nikt nie powinien mieć problemów ze znalezieniem miejscówki. O tym, że jednak nadal jesteśmy na wakacjach w Albanii przekonujemy się zaraz po przekroczeniu bram Butrintu i zakupieniu biletu wstępu. Cena jednorazowej wejściówki wynosi 700 leków. Dla Albańczyków jest o połowę niższa! Serio?! Cóż za przejaw dyskryminacji. W takich chwilach śpiewam pod nosem "co ja robię tu? uuu..." :))) Na pocieszenie dostaję broszurkę z mapą, opisem wszelkich atrakcji na terenie parku i wytyczoną ścieżką zwiedzania. Po krótkiej analizie tekstu stwierdzam, że została przetłumaczona prawdopodobnie przez translator Google :) Ale dosyć narzekania. Z ulotką w dłoni wyruszamy odkrywać starożytne miasto.

Park archeologiczny Butrint

Spacer po Butrincie pozwala odpocząć od upału i jest miłym, relaksującym przeżyciem. Rozpostarte ponad głowami drzewa zapewniają schronienie przed lejącym się z nieba żarem, a leśne ścieżki urozmaicają wędrówkę. Tak naprawdę niczym nie przypomina wypalonych słońcem ruin, jakie można podziwiać w innych częściach Europy.

Maszerując od punktu do punktu, po drodze podziwiam między innymi amfiteatr, do dziś wykorzystywany jako scena dla artystów, oraz baptysterium z charakterystycznymi kolumnami, jako świadectwo, że do Albanii dotarło chrześcijaństwo.


Teren parku to również naturalne schronienie dla... żółwi. Gadziny często wylegują się na słońcu lub zażywają kąpieli w okolicznych zbiornikach wodnych. Napotkany przez nas okaz postanowił udać się na spacer i  dumnie dreptał leśną ścieżką. Ponieważ posiadałam kiedyś żółwia w domu, fajnym uczuciem było spotkać osobnika w jego naturalnym środowisku.


Jednak zdecydowanie najładniejsze zdjęcia możesz zrobić ze wzgórza, na którym niegdyś znajdował się Akropol. Dla takich widoków warto przyjechać na południe Albanii. Dodatkowo na szczycie znajduje się zrekonstruowana cytadela, w murach której obecnie funkcjonuje muzeum historyczne prezentujące historię Butrintu na przełomie dziejów.


Zespół archeologiczny Butrint znajduje się na południu Albanii w okolicach Sarandy i popularnej wśród Polaków miejscowości Ksamil. Z obydwu kurortów turystycznych kursują kilka razy dziennie lokalne autobusy. Jeśli masz samochód zwiedzanie można śmiało połączyć z wycieczką do Niebieskiego Oka. Odległości nie są zbyt duże, a będzie to świetny pomysł na spędzenie aktywnie dnia.

Butrint jest archeologiczną perełką Albanii i prawdziwą ucztą dla historyków. Corocznie przyciąga rzesze turystów z całego świata. Nawet jeśli, tak jak ja, nie jesteś miłośnikiem wykopalisk i nie wpadasz w zachwyt przy każdym kamyku, nie zastanawiaj się i przy okazji wczasów w Albanii koniecznie odwiedź to miejsce.

I co Ty na to? Chętny wyjść na spotkanie z historią Albanii?
Czytaj więcej >

sobota, 19 listopada 2016

Niebieskie Oko w Albanii - tysiąc odcieni błękitu


Wyobraź sobie miejsce, w którym paleta odcieni niebieskiego nigdy się nie kończy. Miejsce, którego tajemnicy strzegą wznoszące się wokół góry Mali i Gjere, a jeszcze kilkadziesiąt lat temu wstęp posiadali jedynie najwyżsi urzędnicy albańskiej komunistycznej wierchuszki. Masz to?! To teraz czytaj dalej...

Blue Eye w Albanii

"Niebieskie Oko" zwane również błękitnym jest punktem, którego będąc w Albanii nie można pominąć. Przygoda zaczyna się już w trakcie podróży, albowiem droga wiodąca do tego cudu natury usiana jest wieloma serpentynami i obfituje w przepiękne widoki. Czasem wręcz w palpitacje serca. Napięcie rośnie z każdym zakrętem, a ja nie mogę się doczekać, kiedy dotrę na miejsce.

Cud natury w sercu Albanii

Syri i Kalter, bo tak brzmi oryginalna nazwa źródła, to miejsce wprost magiczne. Wypływający z głębi ziemi strumień daje początek rzece o nazwie Bistrica, a jej wartkie wody tworzą wokół źródła mały staw. UWAGA! Strumień jest naprawdę wartki, a woda w rzece ma zaledwie 10 stopni Celsjusza(!). Nie brakuje jednak śmiałków chętnych zażyć orzeźwiającej kąpieli, a nawet wykonać efektowny skok na główkę z zawieszonej powyżej rampy.

Choć sam skok wydawać się może nieco ryzykowny, podobno jest całkowicie bezpieczny. Głębokość źródła wynosi  ponad 45 metrów, jednak woda wypychana spod skał w tempie 6 metrów sześciennych na sekundę(!) sprawia, że wypływa się na powierzchnię jak napompowana bombka. Podobno utopić się nie da. Wystarczy tylko pamiętać, aby wycelować w najbardziej granatową, bulgoczącą część zbiornika :)

Woda w rzece jest krystalicznie czysta i mieni się tysiącami odcieni błękitu. Od ciemnego granatu w najgłębszym miejscu począwszy, aż po błękit i biel tuż przy brzegu skończywszy. Rozmaitość mieniących się barw i pulsujące podwodne źródło tworzą złudzenie wielkiego oka. Nie wierzysz?! Spójrz na poniższe zdjęcia! :)

Niebieskie Oko w Albanii
Syri i Kalter, Albania
Niebieskie Oko w Albanii

Stojąc na zardzewiałym tarasie, z którego śmiałkowie oddają skoki do wody, można doświadczyć jak hipnotyzującą moc posiada źródło. Wpatrując się w granatową, bulgoczącą głębię, próbuję bezskutecznie dostrzec dno i jednocześnie wyobrażam sobie, jak głęboko może znajdować się serce tego miejsca. "Blue Eye" to prawdziwy cud natury i polecam każdemu taką wycieczkę.

Z ciekawostek znalezionych w przepastnych internetach warto wspomnieć, że za czasów komunizmu, wstęp do "Niebieskiego Oka" posiadali jedynie członkowie elit komunistycznej partii. Przeciętnemu Albańczykowi nie wolno było tu przebywać. Na szczęście czasy dyktatury Envera Hodży już dawno minęły i obecnie atrakcja stoi dla turystów otworem. Co więcej, takich malowniczych źródeł jest w okolicy podobno kilkanaście, jednak to jest najpiękniejsze i najbardziej popularne.

Informacje praktyczne

Do "Blue Eye" najłatwiej wybrać się z Sarandy lub Gjirokastry, albowiem Oko znajduje się na trasie pomiędzy tymi dwoma miastami. Z Sarandy jednak jest zdecydowanie bliżej. Kierując się znakami, powinieneś trafić bez problemu. Gdy dojedziesz do małej tamy, jesteś na miejscu. Tam też znajduje się całkiem spory parking, na którym możesz zostawić auto.

Po drugiej stronie źródła, niedaleko parkingu, znajduje się restauracja, w której możesz odpocząć od upału, zrelaksować się przy piwku lub zjeść pysznie przyrządzoną przez lokalsów rybę. W sezonie pełna jest turystów, w tym z Polski. Alternatywą jest wzięcie przykładu z miejscowych i urządzenie sobie, w okolicznych zaułkach drzew, pikniku. Nie zdziw się jednak, gdy po takiej wyżerce resztki jedzenia wylądują na trawie lub w krzakach. Niestety, ale u Albańczyków temat ochrony środowiska czy recyclingu nie istnieje.

I jak Ci się podoba taka bajkowa sceneria? Odważyłbyś się na skok, a może jedynie na zamoczenie stópek? ;)
Czytaj więcej >

sobota, 12 listopada 2016

Najpopularniejsze kurorty Albanii - Ksamil i Saranda


Albania Albanią, zwiedzanie zwiedzaniem, ale jak każdy Polak tak i ja, czasem wygrzać swe ciałko muszę. Po kilku dniach, w trakcie których odwiedziłam wiele naprawdę uroczych miejsc wewnątrz kontynentu, zawitałam w końcu na południe kraju. Tam też spędziłam dwa pełne dni ładując wewnętrzne akumulatory i taplając się w turkusowych wodach Morza Jońskiego. Jeśli jesteś ciekaw, jakie plaże oferuje Albania, zapraszam do czytania.

piaszczyste plaże w Albanii

Po zwiedzeniu północy oraz centrum Albanii i przejechaniu kilku setek kilometrów zapragnęłam odpoczynku typowego dla "polskiego turysty" - plaża, morze i drinki all inclusive. Dobra, dobra....drinków nie było, ale plaża oraz morze, a i owszem. I tak oto wylądowaliśmy w Sarandzie.

Co warto zobaczyć w Sarandzie?

Saranda to, zaraz obok Wlory i Durres, jeden z najpopularniejszych kurortów turystycznych Albanii. Położona na południowym krańcu Albanii, niedaleko greckiej granicy, corocznie przyciąga liczne grupy zagranicznych turystów. Samo miasteczko jest wręcz przylepione do zbocza góry, spoglądając na położoną vis a vis wyspę Korfu. Popularność tego miejsca z roku na rok jest coraz większa, szczególnie wśród Polaków, dla których Albania powoli staje się tańszą alternatywą dla spędzenia urlopu w "ciepłych krajach". Najczęściej jednak można spotkać tam turystów z okolicznej Macedonii, Kosowa czy Serbii.

Saranda nie rozkochała mnie w sobie ani trochę. Jest typowym kurortem turystycznym składającym się z hoteli, hoteli i jeszcze raz hoteli. Idąc główną (jedyną!) ulicą w mieście, hotele i restauracje wydają się stanowić jedyne formy zabudowania. Biorąc pod uwagę niewielką jeszcze popularność tego kierunku zastanawiam się, jak te wszystkie obiekty prosperują. Ale jak widać, jest popyt to jest i podaż :)

Co warto zobaczyć w Sarandzie?

W centralnym punkcie miasta znajduje się deptak, na którym wśród dziesiątek jarmarcznych stanowisk kupimy wszelkiej maści mydło i powidło, obejrzymy występy lokalnych artystów, cykniemy fajną fotkę nabrzeża i portu, a także damy się oszukać w trakcie jednej z ulicznych gier (uwaga na strzelanie do puszek!). Tak naprawdę każdego wieczoru dzieje się tam coś ciekawego, więc z braku innych zajęć polecam spacer do centrum Sarandy.

Port w Sarandzie, Albania.




Dużym plusem jest położenie samego miasta, albowiem w okolicach Sarandy znajdują się dwie fantastyczne atrakcje turystyczne: BUTRINT - ruiny starożytnego miasta oraz tętniące życiem źródło zwane NIEBIESKIM OKIEM. Na jednodniową wycieczkę możesz się również wybrać do miejscowości o wdzięcznej nazwie Gjirokastra, okrzykniętej mianem "Miasta Srebrnych Dachów". Niewątpliwie, dużym przeżyciem, będzie również przeprawa promowa na znajdującą się vis a vis grecką wyspę Korfu. Jak widzisz, Saranda może być świetną bazą wypadową do zwiedzenia południa Albanii, i nie tylko.

Plaże w Albanii

W temacie albańskich plaż nie mam zbytu dużego rozeznania, albowiem większość czasu spędziłam zwiedzając wnętrze kontynentu. Postaram się jednak pokrótce przedstawić Ci moje obserwacje poczynione w tej materii. Niewątpliwie, bałkańskie plaże nie należą do zbyt atrakcyjnych (mam tu na myśli atrakcyjnych dla przeciętnego wczasowicza). Długo szukać piaszczystych, szerokich, ciągnących się kilometrami plaż niczym z nad polskiego morza (pominę tu temperaturę wody, ale musisz przyznać, że polskie plaże mają w sobie to "coś"). Jeśli jednak jesteś fanem kamienistych, a co za tym idzie czystych i przejrzystych zatoczek, plaże w Albanii to coś dla Ciebie!

Podczas naszego tygodniowego tripu po Albanii odwiedziliśmy jedynie południowe wybrzeże, a więc okolice popularnego kurortu, jakim jest Saranda. Już pierwszego dnia pobytu w Sarandzie wiedziałam, że znajdujące się tam plaże nie są tym, czego szukam. Małe, ciasne i mocno oblegane przez wczasowiczów. Do tego nie grzeszyły czystością i były zlokalizowane w bliskiej odległości od ruchliwej ulicy. Nie tracąc więc czasu, zapakowaliśmy cztery litery w miejski autobus i pojechaliśmy do znajdującej się kilkanaście kilometrów dalej miejscowości Ksamil.

Swoją drogą, podróż miejskim środkiem transportu po Albanii może stanowić dodatkową atrakcję. Autobusy z Sarandy do Ksamil (i dalej do Butrintu) odjeżdżają co godzinę. W samej Sarandzie znajduje się kilka przystanków autobusowych. Polecam wybrać te bliżej punktu startu, ponieważ na taką przejażdżkę, w sezonie, jest baaaardzo dużo chętnych. Podejrzewam, że z uwagi na lepsze zaplecze turystyczne wielu urlopowiczów kwateruje się w Sarandzie, a plażuje w Ksamilu. Co do osobistych wrażeń, mogę powiedzieć, że jeszcze nigdy, ale to nigdy, nie jechałam tak nabitym do granic możliwości pojazdem (wiem co mówię, gdyż na co dzień podróżuję równie zatłoczonymi autobusami MZA w Warszawie). Wydawać by się mogło, że człowiek włosa nie wciśnie, a tu proszę, weszła nasza dwójka, dwie zaprzyjaźnione pary i kilka innych osób. Znalazło się nawet miejsce dla Pana trzymającego w rękach, a w zasadzie prawie na głowie innego pasażera, tacę z burkami (taki albański przysmak). O komfort jazdy nie pytajcie. Jednak następny autobus odjeżdżał za godzinę, więc nie mogliśmy wybrzydzać :) Nie wiem dlaczego, ale mając już jakieś doświadczenie z Albańczykami, nie zdziwiło nas, że kierowca autobusu postanowił kontynuować jazdę nie zamykając drzwi. Nad tym, aby nikt nie wypadł dzielnie czuwał pomocnik kierowcy przyczepiony do drzwi niczym płaszczka i tarasujący wejście własnym ciałem(!). Ten sam osobnik pobierał opłaty za przejazd. Po dłuższym zastanowieniu uznałam to za całkiem dobry pomysł, inaczej pomarlibyśmy z duchoty jak mrówki. Alternatywą, dla większej niż dwie liczby osób, może być transport taksówką, która jak na albańskie warunki, do najtańszych nie należy. Do najdroższych zresztą tez nie. Ot, co kraj to obyczaj :)

Wracając do plaż... Ksamil jest małą miejscowością bardzo popularną wśród Polaków. Spacerując głównym deptakiem, miło było zobaczyć dumnie łopoczącą, nad jedną z okolicznych restauracji, biało-czerwoną flagę. Miasteczko przyciąga turystów przede wszystkim wspaniałymi warunkami do plażowania. Posiada wiele urokliwych zatoczek sprzyjających wakacyjnemu odpoczynkowi. Dodatkową atrakcją jest możliwość wypożyczenia roweru wodnego lub dostanie się wodną taksówką na jedną ze znajdujących się niedaleko wysepek. Tam plażowiczów jest zdecydowanie mniej. Coś dla siebie znajdą tu również wielbiciele snorkelingu, gdyż podwodne życie jest tu całkiem bogate (ja na przykład po raz pierwszy zobaczyłam na własne oczy jak kolorowe mogą być muszelki jeżowców :)

plaża miejska-Ksamil, Albania
plaże w Albanii
plaże w Albanii
Moja ulubiona - plaża Monastery Beach, Ksamil


Albańska Riwiera śmiało może konkurować z chorwacką czy czarnogórską. Królują tu plaże kamieniste oraz żwirowe. W większych miastach popularne są także wylane betonem deptaki, na których, o dziwo(!), turystów nie brakuje. Oczywiście plaże z piaskiem również się tu znajdą, jednak ten bardzo często stanowi pozostałość po wykuwaniu skał pod hotele. Łatwo go rozpoznać po nieco ciemniejszym kolorze ziarenek.

Albania posiada zapewne wiele piękniejszych plaż, jakich z uwagi na brak czasu nie było mi dane zobaczyć. A Ty jakie masz doświadczenia z plażami w Albanii? Może polecisz jakąś fajną miejscówkę na przyszłość :)
Czytaj więcej >

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia