karuzela

sobota, 5 grudnia 2015

Jak NIE dotarłam na plażę w Katanii.

Katania przywitała nas dużym zachmurzeniem i deszczem. Oczywiście, planując wakacje na przełomie września i października liczyliśmy się z tym, że może popadać, ale nie spodziewaliśmy się kilkudniowego oberwania chmury. Okazało się, że w trakcie naszego pobytu, na Morzu Śródziemnym utworzył się bardzo rzadko spotykany w tym regionie cyklon. Ów cyklon spowodował bardzo tragiczne w skutkach powodzie na leżącej niedaleko Sardynii. Sycylia oberwała rykoszetem i szczęście w nieszczęściu skończyło się "jedynie" na bardzo dużym zachmurzeniu, silnym wietrze oraz intensywnych opadach deszczu.

Taka aura skutecznie zniechęcała do większego eksplorowania wyspy - bo któż lubi zwiedzać, gdy mu na głowę leje się woda. Deszczową pogodę mieliśmy przez pierwsze trzy dni naszego wyjazdu. Gdy w końcu się wypogodziło, czas było jechać dalej, na zachód wyspy, gdzie mieliśmy wykupiony kolejny nocleg. Rzutem na taśmę, postanowiliśmy ostatniego dnia wybrać się na plażę. Właściciel naszego mieszkania powiedział, że mamy do wyboru dwie lokalizacje. Pierwsza z nich to wulkaniczna plaża z czarnym piaskiem będąca swego rodzaju "pamiątką" po wybuchu wulkanu z 1669 roku, kiedy to lawa dosięgła portu i wdarła się aż do morza, totalnie niszcząc miasto. Znajduje się w odległości 3 km od centrum przy ulicy Via San Giovanni Li Cuti. Można tam dotrzeć autobusem odjeżdżającym z dworca centralnego. Druga to "normalna" publiczna plaża z białym piaskiem. Jako że znajdowała się trochę bliżej wybraliśmy właśnie ją. Ponieważ lubimy spacerować, postanowiliśmy udać się tam pieszo. Poza tym autobus dowożący w rejon publicznej plaży zakończył sezon dwa dni wcześniej, czyli 1 października.
W drodze na plażę - okolice portu
Według mapy miasta, publiczna plaża w Katanii znajduje się 2 km od centrum. Przeliczając na średnie tempo marszu, stwierdziliśmy, że po około 25 minutach powinniśmy być na miejscu. Niestety, jak się okazało, droga wcale nie była taka prosta. Brak chodników, przejść dla pieszych (co łączy się z przebieganiem przed maskami samochodów przez bardzo ruchliwą kilkupasmówkę) oraz niczym nieoznaczone ślepe uliczki spowodowały, że dopiero po 40 minutach znaleźliśmy się w okolicy plaży. Co więcej, rejon po jakim przyszło nam się poruszać również nie zachęcał do eksplorowania. Była to chyba najgorsza i najbiedniejsza dzielnica Katanii. Smród, brud i malaria. Strach było wyciągnąć aparat, więc zdjęć nie posiadam. Musicie mi uwierzyć na słowo.
Gdy w końcu dotarliśmy na ulicę Kennedy'ego okazało się, że nie jesteśmy w stanie zlokalizować wejścia na plażę, która od ulicy była oddzielona prywatnymi, pozamykanymi o tej porze roku posesjami. W dodatku, na głównym deptaku prowadzącym na plażę, natrafiliśmy na małe koczowisko uchodźców. Obóz składał się ze starych przyczep kempingowych, wokół których piętrzyły się sterty ubrań oraz śmieci. Do tego, gdziekolwiek spojrzeć, biegały hordy bezpańskich psów. W tej sytuacji strach i obawa o własne bezpieczeństwo wygrały nad chęcią potaplania się w wodzie. Zrezygnowani wróciliśmy z powrotem do miasta, a Katania jeszcze bardziej zniechęciła nas do siebie.

Wielkie polowanie na ulicach Katanii
Niestety Katania nie przypadła nam do gustu. Wręcz przeciwnie, pozostawiła po sobie niesmak i skutecznie zniechęciła do ponownego odwiedzenia. Wyjeżdżając następnego dnia w dalszą podróż, na zachód wyspy, byliśmy przeszczęśliwi, że wydostajemy się z tego ponurego i odpychającego w naszych oczach miasta. Jedyne, czego żałujemy, to że nie udało nam się wejść na Etnę, która była jednym z głównych powodów, dla których wybraliśmy wczasy na Sycylii. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Na pocieszenie zostały nam zdjęcia wulkanu robione zza okna autokaru.

Etna z okna autokaru
Czytaj więcej >

niedziela, 29 listopada 2015

Taormina - urzeka, zachwyca, rozkochuje i długo nie daje o sobie zapomnieć.


„Kiedy słyszę słowo Taormina oczami wyobraźni widzę wysokie wzgórze, nisko rozłożone jedwabiste morze, w blasku słońca roztapiającą się jak kryształ Etnę, i w końcu całą czarodziejską scenerię grecko – rzymskiego teatru. Jest to jedyna taka scenografia na świecie”
Jarosław Iwaszkiewicz


Czytaj więcej >

niedziela, 22 listopada 2015

Syrakuzy...starożytność, barok i nowoczesność w jednym.

SYRAKUZY - miasto Archimedesa. O wyjątkowości tego miejsca czytałam na wielu przeróżnych blogach i autorom niezmiennie towarzyszył ogromny nad nim zachwyt. Spędzając tegoroczny urlop na Sycylii, nie mogliśmy pominąć tego miejsca. Wybraliśmy się tam z Katanii w pewien szary, deszczowy dzień. Na miejscu przywitało nas piękne słońce i od razu wiedziałam, że to miasto musi mieć w sobie jakiś czar. Nie pomyliłam się!

Czytaj więcej >

środa, 11 listopada 2015

Katania, miasto u podnóża Etny.


Katania, miasto pełne sprzeczności. Z jednej strony pełna barokowych zabytków wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Perła wschodniego wybrzeża leżąca u stóp Etny. Z drugiej brudna, zaśmiecona, hałaśliwa. Lawa, pełniąca funkcję głównego budulca, sprawia, że jest dodatkowo ciemna i ponura. Turyści odwiedzający to miejsce dzielą się na tych, którzy ją kochają i na tych, którzy jej nienawidzą. Jedno jest pewne. Ciężko przejść obok niej bez słowa, a jej specyficzny urok na pewno pozostaje w pamięci.


Czytaj więcej >

sobota, 24 października 2015

"Co tam, panie, w Watykanie?"...czyli z wizytą u św. Piotra.

Państwo-Miasto Watykan to siedziba najwyższych władz kościoła katolickiego. Głową, najmniejszego pod względem powierzchni państwa świata, jest papież. Z trzech stron jest otoczone murem. Centralnym punktem jest plac św. Piotra oraz Bazylika św. Piotra. Rocznie odwiedza go 7 milionów turystów. Jednym z nich byłam ja.

Atrakcje w Watykanie

Ostatni dzień pobytu w Rzymie poświęciliśmy na wizytę w Watykanie. Planując podróż, bardzo zależało nam na tym, aby mieć możliwość uczestniczenia w modlitwie "Anioł Pański". Niestety, nie dane nam było ujrzeć papieża Franciszka, gdyż w tym czasie wizytował Stany Zjednoczone.

Na zwiedzanie Watykanu musisz sobie przeznaczyć cały dzień. My wstaliśmy skoro świt (czyt. 6 rano!) i po godzinie 7.30 byliśmy już na miejscu. Do Watykanu dojedziesz m.in. autobusem nr 40 lub 64 odjeżdżającymi spod dworca Termini. Bilety kupisz w specjalnych automatach znajdujących się na przystankach w cenie 1,5 euro za bilet 100 minutowy.

Po przyjeździe moim oczom ukazał się oszałamiający widok - plac św. Piotra. O tej porze był całkowicie pusty, co jeszcze bardziej podkreślało jego wielkość. Kilka szybkich fotek i popędziliśmy w stronę Muzeów Watykańskich. Znajdują się one za murem po prawej stronie placu. Do wejścia doprowadzą Cię kierunkowskazy.

Atrakcje w Watykanie
Watykan o świcie przywitał nas takim widokiem

Muzea Watykańskie - co, gdzie, jak i za ile?

Muzea Watykańskie to jeden z największych i najbogatszych kompleksów muzealnych na świecie. Wstęp dla osoby dorosłej kosztuje 16 euro. My mieliśmy jednak prawdziwego farta i nie zapłaciliśmy ani grosza! Albowiem w każdą ostatnią niedzielę miesiąca wstęp jest bezpłatny. Pamiętaj jednak, że wtedy turyści są wpuszczani jedynie do godziny 12.30, w związku z czym zaplanuj odwiedziny na godziny poranne. Niestety, jak wiadomo, gdy coś jest darmowe, to ma również wielu zwolenników. Pod wejściem zastaliśmy kolejkę, która rosła na naszych oczach. Mieliśmy przed sobą 1,5 godziny do otwarcia. Była końcówka września. Temperatura nad ranem spadła do 17 stopni. Na szczęście zaopatrzyliśmy się w okrycia, które nieco ochroniły nas przed chłodem. Znajdująca się po drugiej stronie ulicy kawiarnia serwowała ciepłe napoje. Oczywiście nie obyło się bez nagabywaczy. Próbowali sprzedać wszystko: szale, pocztówki z papieżem jak również różańce (made in China, of course) za jedyne...10 euro! Więcej informacji na temat muzeów na oficjalnej stronie Muzeów.

Czy Ty również widzisz tą kolejkę?

Samo muzeum, a w zasadzie muzea, są kompleksem naprawdę olbrzymim, podzielonym na poszczególne części. Nie ma co się oszukiwać, 3/4 turystów przychodzi tam jedynie, aby zobaczyć słynną Kaplicę Sykstyńską, która jest jednym z najważniejszych obiektów w Watykanie. Stanowi integralną część muzeów i aby ją odwiedzić musisz mieć wykupiony bilet do powyższego kompleksu. Jednak, będąc już na miejscu, warto zajrzeć również w inne jego części. Ja nie jestem miłośnikiem, a tym bardziej znawcą sztuki sakralnej, a jednak spędziłam tam ponad 3 godziny. Warto poświęcić nieco uwagi sali Sobieskiego, w której to znajduje się słynny obraz Jana Matejki "Bitwa pod Wiedniem" przekazany papieżowi Leonowi XIII jako "dar narodu polskiego".

W Muzeach możemy podziwiać dzieła Jana Matejki

Przechodząc kolejno od sali do sali możecie podziwiać między innymi takie cuda:

Muzea Watykańskie - jak zwiedzać?

Muzuem w Watykanie


Kaplica Sykstyńska - dzieło życia Michała Anioła

Po 2,5 godzinnej wędrówce, zmęczeni i głodni trafiamy w końcu do Kaplicy Sykstyńskiej. W oka mgnieniu zapominam o dręczących nas bolączkach, ponieważ widok, jaki ukazuje się moim oczom, jest naprawdę niesamowity. I jedyne co przychodzi mi do głowy, to zapytać: "Rany! Jak on to namalował?!". Staliśmy tam ładne kilkanaście minut i z zadartymi głowami podziwialiśmy kunszt Michała Anioła. Gdyby nie fakt, że jest w niej bardzo tłoczno i duszno, a obsługa co chwilę krzyczy przez mikrofon "Silenzio!" zapewne pobylibyśmy tam znacznie dłużej. Niestety w kaplicy nie można robić zdjęć, więc obrazy pozostają jedynie w mojej pamięci. W końcu, z uczuciem niedosytu, opuszczam kaplicę i w małym ogrodzie na terenie muzeów robię sobie zasłużoną przerwę śniadaniową. 

"Kto nie widział Kaplicy Sykstyńskiej, ten nie może mieć pojęcia do czego zdolny jest tylko jeden człowiek, Michał Anioł."  
J.W. Goethe

Trochę ciekawostek:

Kaplica Sykstyńska  została zbudowana na polecenie papieża Sykstusa IV. O jej wyjątkowości świadczą freski namalowane przez jednego z najbardziej wyśmienitych artystów wszech czasów - Michała Anioła. Freski ukazują dzieje ludzkości od stworzenia świata, aż po biblijny potop. To tam znajdziemy malunki przedstawiające Sąd Ostateczny, Stworzenie Adama oraz Wygnanie z raju. Czy wiecie, że ów artysta wcale nie chciał podjąć się tego zadania? Uważał się za rzeźbiarza, a nie malarza. Na nasze szczęście, poniekąd zmuszony przez papieża Juliusza II, rozpoczął swoją pracę. Malował leżąc na rusztowaniach, a farba skapywała mu na twarz. W tym czasie nikt nie miał prawa wstępu do kaplicy. Praca zajęła mu 4 lata, a ostateczne dzieło jego życia możemy podziwiać po dziś dzień. Kaplicę odwiedza rocznie 5 mln turystów.  
W chwili obecnej odbywają się tam konklawe, czyli wybory nowego Ojca Świętego. Wówczas wstawiany jest specjalny piec z kominem wychodzącym ponad dachy, z którego to wydobywa się biały lub czarny dym.

Muzea Watykańskie - schody
A na pożegnanie wielkie kręcone schody :)


Plac św. Piotra w Watykanie

Po wyjściu z Muzeów Watykańskich, najedzeni i przesiąknięci pięknem Kaplicy, wracamy na centralny plac. Kierujemy się w stronę Bazyliki św. Piotra. Tu ustawiamy się w kolejnej, prawie półkilometrowej (nie to nie jest żart, zmierzyłam w googlemaps), kolejce do wykrywacza metali. Takiej kontroli poddawani są wszyscy chcący wejść na teren Bazyliki. Czeka nas kolejna godzina stania, tym razem w piekielnym słońcu. Tak dla odmiany, a co! Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzięki temu mam czas na dokładne obejrzenie placu św. Piotra, który robi naprawdę imponujące wrażenie. Na środku stoi 25 metrowy obelisk symbolizujący zwycięstwo chrześcijaństwa nad pogaństwem. Warto wspomnieć, że jest to oryginalny, pochodzący z XIII w. p.n.e. obelisk sprowadzony do Rzymu przez Kaligulę. Po jego bokach znajdują się  dwie fontanny. Całość okala czterorzędowa kolumnada Berniniego, która jest odzwierciedleniem kunsztu i niezwykłych umiejętności rzeźbiarza.

Plac św. Piotra
Plac i Bazylika św. Piotra w Watykanie


Gwardia Szwajcarska

Bazylika św. Piotra w Watykanie

Wracając do Bazyliki... pamiętaj o stosownym ubiorze! Chociaż widziałam jednostki w krótkich szortach. Kiedy już weszłam do środka zaparło mi dech w piersiach.

Bazylika św. Piotra jest drugim co do wielkości kościołem na świecie. Wedle tradycji została wybudowana w miejscu ukrzyżowania i pochówku św. Piotra, uznawanego za pierwszego papieża. Sama Bazylika powstawała przez kilkadziesiąt lat. Miała wielu budowniczych, ale ostateczny kształt, pod kątem projektu, nadał jej Michał Anioł. Wejście jest bezpłatne.

Bazylika św. Piotra


Ołtarz Bazyliki św. Piotra robi niesamowite wrażenie


Zwiedzając bazylikę nie można pominąć jej najważniejszych punktów:
Pieta, najsłynniejsza rzeźba Michał Anioła. Uszkodzona w 1972 przez geologa, który w napadzie szaleństwa uderzał w nią młotkiem. Odtworzona na podstawie najwierniejszej repliki znalezionej w... Polsce. Obecnie znajduje się za pancerną szybą. 

Grób Jana Pawła II znajduje się w drugiej kaplicy nawy bocznej po prawej stronie świątyni. Jest tam również wydzielone miejsce, gdzie można się pomodlić.
 

Ogromne wrażenie robi wykonany z brązu ołtarz w kształcie baldachimu. Według pomiarów archeologicznych, znajduje się on centralnie 7 metrów nad grobem św. Piotra.
 
Ołtarz w Bazylice w Watykanie

Warto odwiedzić również Groty Watykańskie, w których znajdują się papieskie sarkofagi. Wejście do grobowców znajduje się mniej więcej na środku bazyliki, po lewej stronie od ołtarza. Wbrew pozorom nie tak łatwo go odnaleźć. My trochę się natrudziliśmy, aby do nich trafić.

Sarkofag papieża Innocentego XI

Po obejrzeniu całej Bazyliki wzdłuż i wszerz, przyszła pora, aby wejść na kopułę. Nie zapomnij tego uczynić! Masz do wyboru wycieczkę po 551 schodach (w cenie 5 euro) albo jazdę windą (za 7 euro). Jeśli wybierzesz opcję z podwózką, mam dla Ciebie złą wiadomość. Winda dojeżdża jedynie do połowy, więc resztę trasy i tak będziesz musiał pokonać pieszo. Ja wybrałam oczywiście schody. Droga na górę jest bardzo urozmaicona i, wbrew pozorom, wcale nie aż tak bardzo męcząca. W połowie docieram do punktu widokowego znajdującego się pod sklepieniem bazyliki, jeszcze w jej wnętrzu. Z bliska można obejrzeć umieszczone pod sufitem kasetony, a także zobaczyć jak wysoka jest sama bazylika.

Kopuła w Bazylice św. Piotra


Po zrobieniu kilku obowiązkowych fotek, ruszam dalej po kolejnych schodach. Najciekawiej robi się, gdy docieram pod samą kopułę. Tam dach jest ostro nachylony, więc błędnik mocno szaleje. W końcu docieram do celu. Z kopuły rozpościera się jeden z najpiękniejszych widoków, jaki miałam okazję w życiu podziwiać. Z jednej strony plac św. Piotra, rzeka Tybr i przepiękna panorama Rzymu. Z drugiej, Ogrody Watykańskie - mnóstwo zieleni, urokliwe fontanny, kapliczki i pałacyki. Stałam oszołomiona i dłuuuugo nie chciałam wracać na dół. Tym bardziej, że dopisało mi szczęście i w momencie przybycia na górę, znajdowała się tam polska wycieczka z przewodnikiem.

Watykan-widok z kopuły

Punkty widokowe Rzymu
Ogrody Watykańskie

Ogrody papieskie w Watykanie

Ogrody w Watykanie


Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy. Było już późne popołudnie, a nas dopadło niesamowite zmęczenie i głód. Czas było opuścić Watykan i wrócić do Rzymu. Jeszcze tylko szybkie spojrzenie na plac i mogliśmy pójść na zasłużoną obiadokolację.

Niestety nie udało mi się odwiedzić Zamku św. Anioła. Kolejny powód, aby tutaj jeszcze kiedyś powrócić.

Zamek św. Anioła w Watykanie

Na zakończenie kilka ciekawostek na temat Watykanu:

- obywatelami państwa są w większości duchowni oraz żołnierze Gwardii Szwajcarskiej,
- jest to jedyna monarchia absolutna w Europie i jedyne państwo bez analfabetyzmu,
- nie ma oficjalnego języka, ale w dokumentach oraz bankomatach(!) używa się łaciny,
- państwo utrzymuje się z datków, sprzedaży pamiątek oraz biletów do muzeów,
- świętem narodowym jest rocznica wyboru papieża.

Watykan to miejsce, które zdecydowanie wywarło na mnie największy wpływ spośród wszystkich podróżniczych destynacji.

Miłego zwiedzania!
Czytaj więcej >

niedziela, 18 października 2015

Keep calm in Rome...czyli 10 przykazań szczęśliwego turysty.

Według najnowszego sondażu "Euromonitor International" Rzym znajduje się na 14 miejscu wśród najczęściej odwiedzanych miast świata. Rocznie miasto gości ponad 8 mln turystów! To 3 razy więcej niż oficjalnych mieszkańców! Jak zatem nie dać się zwariować i odnaleźć wśród dzikiego tłumu? Na co zwrócić uwagę? Oto kilka praktycznych, przetestowanych na własnej skórze porad i wskazówek, które sprawią, że pobyt w Rzymie będzie niezapomnianą przygodą.

KEEP CALM & LOVE ROME


1. Najlepszym sposobem na zwiedzanie Rzymu jest piesza wycieczka. W trakcie mojej eskapady po mieście z autobusu skorzystałam tylko raz, w ramach porannego kursu do Watykanu. Pisałam o tym w oddzielnym poście. Każda napotkana kamienica, fontanna czy rzeźba w Rzymie osobliwym dziełem sztuki. Szkoda odbierać sobie tych cudownych widoków schodząc do podziemi metra. Autobusów miejskich również nie polecam. Rzym jest miastem niezwykle zatłoczonym i zakorkowanym, więc rezygnując z transportu miejskiego zaoszczędzisz sobie niepotrzebnych nerwów.
Jeśli natomiast planujesz wczasy z dziećmi, masz mało czasu lub po prostu cenisz sobie wygodę polecam autobusowe wycieczki typu "hop on - hop off". Są to płatne autobusy, które obwiozą Was po największych atrakcjach miasta.

2. Kieszonkowcy oraz naciągacze. To mógłby być temat na oddzielny post. Warto wiedzieć, że są po prostu wszędzie. Należy być bardzo ostrożnym i mieć oczy "dookoła głowy". Niestety zaabsorbowani widokiem wszelkich atrakcji stajemy się dla nich łatwym łupem. Dokumenty oraz pieniądze radzę pochować w różnych częściach garderoby. Ja tak robiłam - na wszelki wypadek.
Do powyższej kategorii ośmielę się zaliczyć również obcokrajowców (zazwyczaj imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu) oferujących moc przeróżnych gadżetów: od selfie-stick, przez parasolki po róże. Ci ostatni są najbardziej nachalni próbując siłą wręcz wcisnąć kwiatek do ręki. Nie daj się nabrać, że to prezent. Po chwili i tak będą żądać opłaty.

3. Rzym to niezliczona ilość kościołów oraz bazylik. Nawet jeśli nie jesteś miłośnikiem sztuki sakralnej, na pewno będziesz chci odwiedzić choćby kilka z  nich. W tej sytuacji, aby nie czuć skrępowania, warto się postarać o stosowny ubiór i pamiętać o zakryciu ramion i kolan. Nikt nam nie każe od razu zakładać jeansów, ale przewiewna sukienka lub lniane spodnie oraz szal, którym w razie czego można się okryć w zupełności wystarczą.

autobusy do Watykanu

4. W trakcie wielogodzinnej wędrówki po mieście na pewno zachce Ci się pić. Warto wiedzieć, że w Rzymie jest bardzo wysokiej jakości woda. W całym mieście można zauważyć liczne źródełka z wodą pitną zwane "Nasoni". Gaszą one pragnienie mieszkańców, turystów, pielgrzymów a nawet czworonogów. Jest ich w całym mieście ponad 2500 i ciężko je przegapić. Jest to duże udogodnienie, gdyż nie trzeba nosić ze sobą wielkiej butli z mineralką. Wystarczy mieć małą 0,5 l. buteleczkę i regularnie napełniać.

Mała ciekawostka:  jeśli zakryjesz palcem główny wylot wody, tryśnie ona przez mały, górny otwór. Znacznie ułatwi to picie i sprawi, że przez chwilę poczujesz się jak prawdziwy Włoch :) 

Nota bene, pomimo faktu iż Rzym rozdaje wręcz wodę za darmo, ta sprzedawana w restauracjach jest bardzo droga. Czasami taniej wychodzi zamówić lampkę wina!

5. Będąc we Włoszech obowiązkowo trzeba napić się kawy. Dla Włochów jest to swoisty napój bogów i od niego zaczynają każdy swój dzień. Najpopularniejszą odmianą jest espresso podawane w malutkich filiżankach i pite na stojąco przy barze. Pamiętaj, że przy stoliku za tą samą kawę zapłacisz dwa a nawet trzy razy tyle, gdyż restauracje doliczają sobie tzw. "coperto", czyli usługę nakrycia stołu. W niektórych knajpach to nawet 1,5 euro od osoby!

6. To samo tyczy się zamawiania dań w restauracjach. Najpierw poproś o menu, a dopiero potem składaj zamówienie. W przeciwnym wypadku może się zdarzyć, że cena za owe danie zostanie naliczona "z kosmosu" i za pizzę, która w menu kosztuje 5 euro Ty zapłacisz 10! Niestety, ale turyści to łatwy cel oszustw. I tak jest na całym świecie.


7. W temacie jedzenia warto wspomnieć również o tym, co mogą nam zaoferować rzymskie restauracje. Oczywiście mnóstwo pysznego jedzenia! Jak więc wybrać knajpę odpowiednią dla nas? Ja osobiście gustuję w lokalach, gdzie jadają tubylcy. Tylko w takich miejscach zasmakujesz prawdziwej włoskiej kuchni, bez "coperto", bez naciągania, a w miłej i przyjaznej atmosferze. I wystrzegaj się jak ognia tzw. "menu turistico"!

8. Rzym to również kilometrowe wręcz kolejki do najpopularniejszych atrakcji turystycznych. Mi udało się "oszukać" ogonek do Koloseum. Za radą właścicielki naszego pensjonatu zwiedzanie kompleksu rozpoczęłam od Palatynu. Tam zakupienie biletu zajęło mi dosłownie kilka sekund, gdyż w kolejce nie było ani jednej osoby. Dopiero po zakończeniu zwiedzania Wzgórza Palatyńskiego oraz sąsiedniego Forum Romanum skierowałam swe kroki pod Koloseum. Dzięki posiadanemu już biletowi uniknęłam stania w ponad 40 minutowej kolejce :)
  
9. To, co mnie mile zaskoczyło w Rzymie to żyjące w mieście... papugi. Tak! Te same co my hodujemy w klatkach tam fruwają na wolności! Wiele razy mijałam drzewa, na których owe zielone ptaszki uskuteczniały swoje trele. Było ich tam naprawdę mnóstwo. Taka włoska odmiana naszych rodowitych wróbelków :)

10. Na koniec warto wspomnieć o zamiłowaniu Włochów do własnego języka. Niestety, ale nawet w takiej metropolii jak Rzym, czasem ciężko się porozumieć w języku angielskim. Ku zaskoczeniu, programy telewizyjne są emitowane z dubbingiem. W związku z powyższym warto przyswoić sobie kilka podstawowych słówek jak buongiorno (dzień dobry), grazie (dziękuję), prego (proszę), scusi (przepraszam), arrivederci (do widzenia). 

Miłego zwiedzania! 

A jakie są Twoje odczucia związane ze zwiedzaniem Rzymu?
Czytaj więcej >

Buongiorno Roma!!!

Pierwszy dzień mojego wielce oczekiwanego, dwutygodniowego urlopu, a ja już zaczynam z wysokiego "C". Na pierwszy ogień leci Rzym, o którego zwiedzeniu marzyłam od dawna. Pomimo, że nie jestem pasjonatką ani tym bardziej znawczynią starożytnej architektury, chciałam poczuć atmosferę miasta i na własnej skórze przekonać się o wyjątkowości "Wiecznego Miasta". Poniżej znajdziecie kilka praktycznych wskazówek jak zwiedzać Rzym, co zobaczyć i gdzie dobrze zjeść.

darmowe atrakcje w Rzymie

Rzym, nazywany również "Miastem Siedmiu Wzgórz", jest stolicą i największym miastem Włoch. Według legendy założony w 753 r. p.n.e. przez Romulusa, cudem uratowanego i odkarmionego przez wilczycę bliźniaka, syna boga Marsa.

Jak najlepiej dojechać do Rzymu?

W podróż wybrałam się pod koniec września 2015 roku i miał to być początek dwutygodniowego urlopu. W Polsce czuć już było jesień, a w Rzymie temperatura oscylowała wokół 28 stopni. Czy muszę mówić więcej?! Bilety zakupiłam u taniego przewoźnika Ryanair w cenie 119 zł za osobę. Na lotnisko w Modlinie dojechałam własnym autem, które zostawiłam na jednym z pobliskich, strzeżonych parkingów. Bardzo polecam to rozwiązanie, albowiem za 15 dni parkowania naszego auta zapłaciłam około 80 zł. Grosze! :)

Tani nocleg w Rzymie?! Tak! To możliwe!

W temacie noclegu, zależało mi na tym, aby był blisko stacji Termini. Jest to chyba najdogodniejsza lokalizacja i świetna baza wypadowa przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, autobusy z lotniska Campinio przyjeżdżają właśnie na tę stację, co oszczędziło mi przebijania się przez miasto z bagażami. Po drugie znajduje się blisko podstawowych atrakcji turystycznych, co też jest kluczowe, gdyż oszczędza się na biletach komunikacji miejskiej. Nasz samolot lądował bardzo późno, bo o 22:45. Na szczęście, Rzym jest dobrze skomunikowany, i na wspomnianą stację bez problemu dojechałam autobusem firmy Atral. Cena biletu to 4 euro, czas jazdy - 1h.
Wielu turystów zastanawia się, gdzie nocować w Rzymie. Ze swojej strony mogę polecić sprawdzony pensjonat Bed&Breakfast "U Edyty". Właścicielka jest Polką od wielu lat zamieszkującą we Włoszech, a do tego niezwykle przesympatyczną osobą, zawsze służącą radą oraz udzielającą mnóstwo ciekawych informacji. Plusem noclegu jest również dostęp do kuchni, co pozwala na przygotowanie szybkiego posiłku, a tym samym zaoszczędzenie paru euro. W Rzymie każdy grosz jest na wagę złota, ponieważ stolica Włoch do najtańszych nie należy. Przy okazji kolejnego pobytu w  Rzymie, na pewno również skorzystam z gościnności pani Edyty.

Atrakcje turystyczne Rzymu

W Rzymie spędziłam pełne 3 dni. To zdecydowanie za mało! Jednakże, był to bardzo intensywny czas. Miasto zwiedzałam pieszo na podstawie podręcznej mapki otrzymanej w naszym B&B oraz książkowego przewodnika wypożyczonego z biblioteki. Każda napotkana uliczka, kamienica, fontanna czy plac wyglądają jak dzieło sztuki. Starałam się zobaczyć możliwie jak najwięcej, ale bez przesady. W końcu miał to być urlop, a nie wyścigi! Mimo krótkiego pobytu udało mi się zwiedzić wiele naprawdę fascynujących miejsc w tym: kompleks Koloseum, Palatyn oraz Forum Romanum, Panteon, Ołtarz Ojczyzny, Kapitol, schody hiszpańskie oraz wiele fantastycznych placów jak Piazza Navona, Piazza del Popolo i inne.

Nieodzownym elementem kojarzonym z Rzymem jest Watykan, którego w żadnym wypadku nie wolno pominąć. W moim planie zwiedzania również był on numerem jeden.


Bazylika św. Piotra

Ale po kolei...

Koloseum - jeden z "Siedmiu Nowych Cudów Świata" jest chyba najbardziej znanym i najbardziej obleganym miejscem w Rzymie. Bilet wstępu obejmuje również wejście na Palatyn oraz Forum Romanum. Kosztuje 12 euro i jest ważny dwa dni. Ze swojej strony mogę polecić rozpoczęcie zwiedzania od Wzgórza Palatyńskiego. Większość turystów kieruje swe kroki od razu pod Koloseum. Ja za radą naszej cudownej właścicielki pensjonatu rozpoczęłam zwiedzanie właśnie od Palatynu, gdzie nie było żadnej kolejki po bilet. Po obejrzeniu tego miejsca oraz przylegającego bezpośrednio Forum Romanum dopiero udałam się pod Koloseum. Jakaż była moja radość, gdy okazało się, że nie mus stać w gigantycznej kolejce, ponieważ bilet uprawniający do wejścia na obiekt mam już w kieszeni. Zaoszczędzony czas - jakieś 40 minut!

Jak zwiedzić Koloseum?
Koloseum nocą robi ogromne wrażenie
Atrakcje turystyczne w Rzymie
Co zwiedzić w Rzymie?

Jedną z najbardziej pompatycznych, a zarazem kontrowersyjnych budowli w Rzymie jest Ołtarz Ojczyzny, zwany przez tubylców pieszczotliwie "maszyną do pisania". Budowla zbudowana z białego marmuru jest pomnikiem postawionym na cześć króla Wiktora Emanuela II, który przyczynił się do zjednoczenia Włoch. Dodatkowo pełni również funkcję Grobu Nieznanego Żołnierza. Zawsze płonie przy nim ogień, a strażnicy trzymają wartę. Dla mieszkańców miasta jest to miejsce bardzo wyjątkowe. Ogromna budowla wyraźnie króluje na placu i widać ją z daleka. Polecam bezpłatnie wejść na taras widokowy, skąd rozpościera się przepiękny widok na miasto.

Ołtarz Ojczyzny - Rzym

Grób Nieznanego Żołnierza w Rzymie



Panteon to jeden z najlepiej zachowanych starożytnych zabytków w Europie. Jest świątynią zbudowaną na Polu Marsowym na cześć czczonych rzymskich bóstw. Wejście jest bezpłatne, należy jednak być przygotowanym na morze turystów w środku kaplicy.

Panteon w RzymieFontanna Di Trevi była niestety w remoncie więc nie zrobiliśmy żadnego zdjęcia. Obiecałam sobie nadrobić to przy kolejnej wizycie.
 
Usta prawdy - bezpłatne po ustawieniu się w kolejce. Zgodnie ze średniowieczną legendą stanowiły swoisty wykrywacz kłamstw. Podejrzany wkładał dłoń do otworu i jeśli nie została mu ona odgryziona świadczyło to o jego prawdomówności. Na marginesie mogę dodać, że moją własną, osobistą dłoń jeszcze posiadam ;)

Usta prawdy

Rzym to również niezliczona ilość placów, pięknych uliczek, fontann oraz kawiarenek. Zdjęcia zupełnie nie oddają uroku tego miasta. Należy tu przyjechać i samemu ocenić jego piękny charakter. 

Piazza Navona w Rzymie
Fontanna na Piazza Navona

Co robić w Rzymie?
Atrakcje w Rzymie
Pamiątki z Rzymu
Pamiątki z Rzymu malowane sprayem

Wakacje w Rzymie

Rzym nocą

Gdzie zjeść w Rzymie?

Najlepszym miejscem na wieczorną kolację jest rejon Zatybrza. Znajduje się tam szereg klimatycznych knajp i restauracji. Cena za pizzę wynosi od 5 euro wzwyż, także każdy znajdzie coś dla siebie.
Oczywiście polecam również lody włoskie, które są najlepsze na świecie. Gęste, mocno esencjonalne w naprawdę wielu różnych smakach. Aż ciężko zdecydować, na co ma się ochotę! Lodziarni w Rzymie jest mnóstwo. Praktycznie znajdziecie je na każdej ulicy. Mała porcja lodów z dwoma smakami do wyboru kosztuje 2,5 euro. Ze swojej strony dodam, że ta mała porcja w zupełności wystarcza. Ceny, jak na polskie realia, może nie najniższe ale zdecydowanie warto.

Dla osób nocujących w okolicach Termini polecam również duży market "SMA", gdzie możecie zakupić wszelkie artykuły ogólnospożywcze, ale i nie tylko. Znajduje się on na Piazza di Santa Maria Maggiore. Wbrew pozorom, znaleźć w Rzymie dobrze zaopatrzony supermarket wcale nie jest łatwo, albowiem królują tam małe, lokalne sklepiki, w których ceny zwykle są mocno zawyżone.

Podsumowując moją pierwsza wizytę w Rzymie mogę stwierdzić, że zakochałam się w tym mieście od pierwszego wejrzenia. Wszelkie "ochy" i "achy", jakie słyszałam do tej pory, w żadnym wypadku nie są przesadzone. A jak wspominam? Mnóstwo przemierzonych kilometrów, piękne zabytki, słońce, przesympatyczni Włosi, najpyszniejsze na świecie lody wszystko to powoduje, że z ogromną chęcią wrócę tu jeszcze raz.

A jakie są Twoje wspomnienia związane z wizytą w Wiecznym Mieście? I czy rzeczywiście wszystkie drogi prowadzą do Rzymu? :)
Czytaj więcej >

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia