sobota, 24 października 2015

"Co tam, panie, w Watykanie?"...czyli z wizytą u św. Piotra.



"Kto nie widział Kaplicy Sykstyńskiej, ten nie może mieć pojęcia do czego zdolny jest tylko jeden człowiek, Michał Anioł."  
J.W. Goethe


Ostatni dzień pobytu w Rzymie poświęciliśmy na wizytę w Watykanie. Planując podróż bardzo zależało nam na tym, aby udać się tutaj w niedzielę i wziąć udział w modlitwie "Anioł Pański". Niestety, nie dane nam było ujrzeć papieża Franciszka, gdyż w tym czasie wizytował Stany Zjednoczone.

Państwo Miasto Watykan to siedziba najwyższych władz kościoła katolickiego. Głową, najmniejszego pod względem powierzchni państwa świata, jest papież. Z trzech stron jest otoczone murem. Centralnym punktem jest plac św. Piotra oraz Bazylika św. Piotra. Rocznie odwiedza go 7 milionów turystów.


Na zwiedzanie musicie sobie przeznaczyć cały dzień. My wstaliśmy skoro świt (czyt. 6 rano!) i po godzinie 7.30 byliśmy już na miejscu. Do Watykanu dojedziecie m.in. autobusem nr 40 lub 64 odjeżdżającymi spod dworca Termini. Bilety kupicie w specjalnych automatach znajdujących się na przystankach w cenie 1,5 euro za bilet 100 minutowy.
Po przyjeździe naszym oczom ukazał się oszałamiający widok - plac św. Piotra. O tej porze był całkowicie pusty, co jeszcze bardziej uwidaczniało jego wielkość. Kilka szybkich fotek i popędziliśmy w stronę Muzeów Watykańskich. Znajdują się one za murem po prawej stronie placu. Do wejścia doprowadzą Was kierunkowskazy.

Watykan o świcie

Muzea Watykańskie to jeden z największych i najbogatszych kompleksów muzealnych na świecie. Wstęp dla osoby dorosłej kosztuje 16 euro. My mieliśmy jednak prawdziwego farta i nie zapłaciliśmy ani grosza! Albowiem w każdą ostatnią niedzielę miesiąca wstęp jest bezpłatny. Pamiętajcie jednak, że wtedy turyści są wpuszczani jedynie do godziny 12.30, w związku z czym zaplanujcie odwiedziny na godziny poranne. Niestety, jak wiadomo, gdy coś jest darmowe, to ma również wielu zwolenników. Pod wejściem zastaliśmy kolejkę, która rosła na naszych oczach. Mieliśmy przed sobą 1,5 godziny do otwarcia. Była końcówka września. Temperatura nad ranem spadała do 17 stopni. Na szczęście zaopatrzyliśmy się w okrycia, które nieco ochroniły nas przed chłodem. Znajdująca się po drugiej stronie ulicy kawiarnia serwowała ciepłe napoje. Oczywiście nie obyło się bez nagabywaczy. Próbowali sprzedać wszystko: szale, pocztówki z papieżem jak również różańce (made in China, of course) za jedyne...10 euro! Więcej informacji na temat muzeów na http://www.museivaticani.va/

Wejście do Muzeów Watykańskich
Kolejka do Muzeów Watykańskich

Samo muzeum, a w zasadzie muzea, są kompleksem naprawdę olbrzymim, podzielonym na poszczególne części. Nie ma co się oszukiwać, 3/4 turystów przychodzi tam jedynie, aby zobaczyć słynną Kaplicę Sykstyńską, która jest jednym z najważniejszych obiektów w Watykanie. Stanowi integralną część muzeów i aby ją odwiedzić musicie mieć wykupiony bilet do powyższego kompleksu. Jednak, będąc już na miejscu, warto zajrzeć również w inne jego części. My nie jesteśmy miłośnikami, a tym bardziej znawcami sztuki sakralnej, a jednak spędziliśmy tam ponad 3 godziny. Warto poświęcić nieco uwagi sali Sobieskiego, w której to znajduje się słynny obraz Jana Matejki "Bitwa pod Wiedniem" przekazany papieżowi Leonowi XIII jako "dar narodu polskiego".

Obraz Jana Matejki w Muzeach Watykańskich

Przechodząc kolejno od sali do sali możemy podziwiać między innymi takie cuda.






Po 2,5 godzinnej wędrówce, zmęczeni i głodni trafiamy w końcu do Kaplicy Sykstyńskiej. W oka mgnieniu zapominamy o dręczących nas bolączkach, ponieważ widok, jaki ukazuje się naszym oczom, jest naprawdę niesamowity. I jedyne co przychodzi nam do głowy, to zapytać: "Rany! Jak on to namalował?!". Staliśmy tam ładne kilkanaście minut i z zadartymi głowami podziwialiśmy kunszt Michała Anioła. Gdyby nie fakt, że jest w niej bardzo tłoczno i duszno, a obsługa co chwilę krzyczy przez mikrofon "Silenzio!" zapewne pobylibyśmy tam dłużej. Ponadto w kaplicy nie można robić zdjęć. W końcu, z uczuciem niedosytu, opuściliśmy kaplicę i w małym ogrodzie na terenie muzeów zrobiliśmy sobie zasłużoną przerwę śniadaniową.

Trochę ciekawostek:
Kaplica Sykstyńska  została zbudowana na polecenie papieża Sykstusa IV. O jej wyjątkowości świadczą freski namalowane przez jednego z najbardziej wyśmienitych artystów wszech czasów - Michała Anioła. Freski ukazują dzieje ludzkości od stworzenia świata, aż po biblijny potop. To tam znajdziemy malunki przedstawiające Sąd Ostateczny, Stworzenie Adama oraz Wygnanie z raju. Czy wiecie, że ów artysta wcale nie chciał podjąć się tego zadania? Uważał się za rzeźbiarza, a nie malarza. Na nasze szczęście, poniekąd zmuszony przez papieża Juliusza II, rozpoczął swoją pracę. Malował leżąc na rusztowaniach, a farba skapywała mu na twarz. W tym czasie nikt nie miał prawa wstępu do kaplicy. Praca zajęła mu 4 lata, a ostateczne dzieło jego życia możemy podziwiać po dziś dzień. Kaplicę odwiedza rocznie 5 mln turystów.  
W chwili obecnej odbywają się tam konklawe, czyli wybory nowego Ojca Świętego. Wówczas wstawiany jest specjalny piec z kominem wychodzącym ponad dachy, z którego to wydobywa się biały lub czarny dym.

Schody w Muzeach Watykańskich

Po wyjściu z Muzeów Watykańskich, najedzeni i przesiąknięci pięknem Kaplicy, wracamy na centralny plac. Kierujemy się w stronę Bazyliki św. Piotra. Tu ustawiamy się w kolejnej, prawie półkilometrowej (nie to nie jest żart, zmierzyłam w googlemaps), kolejce do wykrywacza metali. Takiej kontroli poddawani są wszyscy chcący wejść na teren Bazyliki. Czeka nas kolejna godzina stania, tym razem w piekielnym słońcu. Tak dla odmiany, a co! Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzięki temu mamy czas na dokładne obejrzenie placu św. Piotra, który robi naprawdę imponujące wrażenie. Na środku stoi 25 metrowy obelisk symbolizujący zwycięstwo chrześcijaństwa nad pogaństwem. Warto wspomnieć, że jest to oryginalny, pochodzący z XIII w. p.n.e. obelisk sprowadzony do Rzymu przez Kaligulę. Po jego bokach znajdują się  dwie fontanny. Całość okala czterorzędowa kolumnada Berniniego, która jest odzwierciedleniem kunsztu i niezwykłych umiejętności rzeźbiarza.






Żołnierz Gwardii Szwajcarskiej
Wracając do Bazyliki... pamiętajcie o stosownym ubiorze! Chociaż widziałam jednostki w krótkich szortach. Kiedy już weszliśmy do środka zaparło nam dech w piersiach.

Wnętrze Bazyliki św. Piotra



Bazylika św. Piotra jest drugim co do wielkości kościołem na świecie. Wedle tradycji została wybudowana w miejscu ukrzyżowania i pochówku św. Piotra, uznawanego za pierwszego papieża. Sama Bazylika powstawała przez kilkadziesiąt lat. Miała wielu budowniczych, ale ostateczny kształt, pod kątem projektu, nadał jej Michał Anioł. Wejście jest bezpłatne. A oto co między innymi możemy w niej zobaczyć.

Pieta, najsłynniejsza rzeźba Michał Anioła. Uszkodzona w 1972 przez geologa, który w napadzie szaleństwa uderzał w nią młotkiem. Odtworzona na podstawie najwierniejszej repliki znalezionej w... Polsce. Obecnie znajduje się za pancerną szybą. 


Pieta w Bazylice św. Piotra
Grób Jana Pawła II znajduje się w drugiej kaplicy nawy bocznej po prawej stronie świątyni. Jest tam również wydzielone miejsce, gdzie można się pomodlić.


Ogromne wrażenie robi wykonany z brązu ołtarz w kształcie baldachimu. Według pomiarów archeologicznych, znajduje się on centralnie 7 metrów nad grobem św. Piotra.
 

Warto odwiedzić również Groty Watykańskie, w których znajdują się papieskie sarkofagi. Wejście do grobowców znajduje się mniej więcej na środku bazyliki, po lewej stronie od ołtarza. Wbrew pozorom nie tak łatwo go odnaleźć. My trochę się natrudziliśmy, aby do nich trafić.

Sarkofag papieża Innocentego XI
Po obejrzeniu całej Bazyliki wzdłuż i wszerz, przyszła pora, aby wejść na kopułę. Nie zapomnijcie tego uczynić! Macie do wyboru wycieczkę po 551 schodach (w cenie 5 euro) albo jazdę windą (za 7 euro). Niestety winda dojeżdża jedynie do połowy, więc resztę trasy i tak trzeba pokonać pieszo. My wybraliśmy oczywiście schody. Droga na górę jest bardzo urozmaicona i, wbrew pozorom, wcale nie aż tak bardzo męcząca. W połowie docieramy do punktu widokowego znajdującego się pod sklepieniem bazyliki, jeszcze w jej wnętrzu. Z bliska można obejrzeć umieszczone pod sufitem kasetony, a także zobaczyć jak wysoka jest sama bazylika.




Po zrobieniu kilku obowiązkowych fotek, ruszamy dalej po kolejnych schodach. Najciekawiej robi się, gdy docieramy pod samą kopułę. Tam dach jest ostro nachylony więc błędnik mocno szaleje. W końcu docieramy do celu. Z kopuły rozpościera się jeden z najpiękniejszych widoków, jaki miałam okazję w życiu podziwiać. Z jednej strony plac św. Piotra, rzeka Tybr i przepiękna panorama Rzymu. Z drugiej, Ogrody Watykańskie - mnóstwo zieleni, urokliwe fontanny, kapliczki i pałacyki. Stałam oszołomiona i dłuuuugo nie chciałam wracać na dół. Tym bardziej, że dopisało nam szczęście i w momencie przybycia na górę, znajdowała się tam polska wycieczka z przewodnikiem.


 



Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy. Było już późne popołudnie, a nas dopadło niesamowite zmęczenie i głód. Czas było wracać na ziemię. Jeszcze tylko szybkie spojrzenie na plac i powrót do Rzymu, gdzie poszliśmy na zasłużoną obiadokolację.

Niestety nie udało nam się odwiedzić Zamku św. Anioła. Kolejny powód, aby tutaj jeszcze kiedyś powrócić.


Na zakończenie kilka ciekawostek na temat Watykanu.:
- obywatelami państwa są w większości duchowni oraz żołnierze Gwardii Szwajcarskiej,
- jest to jedyna monarchia absolutna w Europie i jedyne państwo bez analfabetyzmu,
- nie ma oficjalnego języka, ale w dokumentach oraz bankomatach(!) używa się łaciny,
- państwo utrzymuje się z datków, sprzedaży pamiątek oraz biletów do muzeów,
- świętem narodowym jest rocznica wyboru papieża.

2 komentarze:

  1. Piękne zdjęcia :) To piękne i szczególne miejsce na ziemi. W grudniu też się tam wybieram i nie mogę się już doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Watykan skradł moje serce. Powodzenia i trzymam kciuki za udaną podróż :)

      Usuń