niedziela, 24 lipca 2016

Gdzie lądują czarownice?

Lubicie legendy? Według najstarszych podań działalność czarownic była nierozerwalnie związana z Łysą Górą. To właśnie tam miały odbywać się największe pogańskie sabaty. Ile do dnia dzisiejszego pozostało ze średniowiecznych wierzeń oraz czy spotkaliśmy na górze jakąś wiedźmę, dowiecie się z dalszej części postu.


Skąd przekonanie, że to właśnie na Łysej Górze zbierały się czarownice? Dawno temu, góra zwana wówczas Łyścem, była miejscem działalności miejscowych zielarek oraz spotkań osób przekazujących sobie "tajemną wiedzę". Odbywały się tam liczne święta na cześć pogańskich bóstw połączone z paleniem ognisk oraz rytualnymi tańcami. Wedle wielu legend, głoszonych po dziś dzień, czarownice zlatywały się na górę na swych miotłach, aby odprawiać tajemnicze rytuały i rzucać urok na przerażonych mieszkańców. Urządzane nocami sabaty pełne były jadła, napitku, osobliwych tańców z biesami i złowieszczych czarów. Szczególnie ważną dla czarownic nocą była noc świętojańska, kiedy to zbierane na stokach góry zioła miały największą moc.
A jak jest obecnie? Czytajcie dalej...

Na szlaku
Lądujemy w miejscowości Huta Szklana. To nasz start. Tym razem za punk docelowy obieramy drugi co do wysokości wierzchołek Gór Świętokrzyskich - Łysą Górę (zwany również Świętym Krzyżem). Znajduje się on nieco powyżej, a dokładniej 594 m n.p.m. Według oznaczeń do przejścia mamy 2,4 km. Mijamy pomnik "Golgota Wschodu" upamiętniający ofiary Katynia, Charkowa oraz Miednoje i wchodzimy na teren Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Przed nami asfaltowa droga, która jak się później okazuje, prowadzi wprost na szczyt góry. Godzinna wspinaczka zamienia się w spokojny spacer. Czujemy się trochę jak na trasie do Morskiego Oka. Niby góry, ale co do cholery robi tu ten chodnik!? ;)



Mijamy kolejne zakręty, konne dorożki, a nawet ciuchcię na kółkach. W weekendy takie środki transportu zapewne przeżywają prawdziwe oblężenie. Trasa nie jest wymagająca. Powiedziałabym, że to "bułka z masłem", nawet dla osoby spędzającej weekendy przed ekranem telewizora. Rosnąca wokół Puszcza Jodłowa daje schronienie od wiatru i piekącego słońca.
Jednak nie zrażajcie się już na samym początku. Po lewej stronie od asfaltu biegnie alternatywna, leśna ścieżka - ścieżka edukacyjna. W sam raz dla osób chętnych odpocząć od codziennego betonu.
Pod koniec wspinaczki docieramy do znajdującej się nieco na lewo od głównego szlaku platformy widokowej. W cenie dodatkowych kilku złotych możemy obejrzeć popularne rumowiska skalne zwane gołoborzami oraz świętokrzyską panoramę. Celowo omijamy to miejsce (gołoborza oglądaliśmy podczas wycieczki na Łysicę) i idziemy dalej, pod górkę. Naszym oczom ukazuje się ogromna, betonowa wieża radiowa. Punkt rozpoznawczy, którego nie sposób nie dostrzec poruszając się po paśmie Łysogór. Mieści się w niej Radiowo-Telewizyjne Centrum Nadawcze. Zasięg emitowanego sygnału radiowego jest jednym z najlepszych w Polsce i Europie Środkowej.




Klasztor na Łysej Górze
100 metrów za wspomnianą wieżą znajduje się kres naszej wędrówki - szczyt Łysej Góry. Podnosimy głowy w oczekiwaniu na latające na miotle lub odprawiające swe rytuały czarownice. Żadna z tych rzeczy nie ma miejsca. W zamian za to odkrywamy przepiękny klasztor zwany Bazyliką na Świętym Krzyżu. Według legendy opactwo zostało założone przez Bolesława Chrobrego. Najcenniejszym zabytkiem, który się tam znajduje jest relikwia drzewa krzyża świętego, na którym miał umrzeć Jezus Chrystus. Stąd też alternatywna nazwa góry - Święty Krzyż oraz całego pasma Gór Świętokrzyskich. W czasie panowania Jagiellonów opactwo było najważniejszym miejscem religijnym w Królestwie Polskim. Obecnie klasztor jest jednym z najważniejszych polskich sanktuariów i celem licznych pielgrzymek.



Na przełomie XIX i XX wieku klasztor był wykorzystywany między innymi jako więzienie dla szczególnie niebezpiecznych przestępców oraz obóz zagłady jeńców radzieckich. Według szacunków zamordowanych zostało ta 7-8 tysięcy osób, których zbiorowa mogiła znajduje się na polanie poniżej.


Dodatkową atrakcją klasztoru jest możliwość wejścia na wieżę widokową. Strome, metalowe schody z każdym krokiem przybliżają nas do ujrzenia przepięknej panoramy Gór Świętokrzyskich.

 


Okoliczne atrakcje
Alternatywną trasą prowadzącą na Łysą Górę, i chyba bardziej obleganą, jest szlak rozpoczynający się w miejscowości Nowa Słupia. Tą drogę warto obrać wybierając się na podbój góry w połowie sierpnia, albowiem każdego roku o tej porze odbywa się tam impreza zwana "Dymarkami Świętokrzyskimi". Coroczna zabawa folklorystyczna skupia wokół siebie ogromne rzesze turystów. Głównym punktem programu jest wytop żelaza w ziemnych piecach metodą, jaką stosowali przed dwoma tysiącami lat miejscowi hutnicy.

Nasza wycieczka rozpoczynała się w Hucie Szklanej, ponieważ w planach było odwiedzenie znajdującej się tam średniowiecznej osady, której... i tak nie zobaczyliśmy. Jeśli jesteście zainteresowani spacerem po zrekonstruowanej średniowiecznej wiosce odsyłam na oficjalną stronę atrakcji.

Podsumowując, czarownicy żadnej nie spotkaliśmy, jednak widoki jakie oferował klasztor i wieża widokowa sprawiły, że do samochodu wróciliśmy w pełni usatysfakcjonowani. A jakie są Wasze wspomnienia z wizyty na Łysej Górze?

4 komentarze:

  1. Moje wspomnienia z Łysej Góry pochodzą sprzed lat, kiedy brałam udział w Rajdach Świętokrzyskich i te miejscowości jak Nowa Słupia, czy Huta Szklana są mi doskonale znane. Święty Krzyż był miejscem dawnych kultów pogańskich przed przyjęciem chrześcijaństwa i zapewne stąd te historie o czarownicach na Łysej Górze. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś którąś z kolei osobą, która wspomina Rajdy Świętokrzyskie. Nigdy nie brałam w nich udziału. Może dlatego, że wychowałam się na Mazowszu, a tu płasko jak na stole ;)
      To prawda, czarownic brak, ale sam klasztor prezentuje się niezwykle zjawiskowo. Dziękuję za odwiedziny i również pozdrawiam!

      Usuń
  2. Tez niedawno odwiedziłam Święty Krzyż i co mnie najbardziej zaskoczyło? Odbudowana wieża! Dobrze, że inwestycje udało się zrealizować, bo widoki nieziemskie :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio??!! To ja nawet nie wiedziałam, że ona była niedostępna. Chociaż wspinając się na górę widać powiew nowoczesności (ach te blaszane schody :))
      Udanego weekendu!

      Usuń